Czarna krowa i cukier puder, czyli jak stracić panowanie

Codziennie gdzieś jeździmy. Codziennie mijamy krajobrazy, budynki i drzewa. Dzisiaj zauważyłam pewien znak, nazwijmy go znakiem nieoczekiwanych zjawisk.

 

Albo jeszcze lepiej nieaktualne ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem.

 Zabrałam córki na karnawałowe pączki.  Oczywiście nie do sklepu, ba, nawet nie do cukierni, ale do mojej mamy.  Ona robi najlepsze pączki na całym świecie! Ciepłe mleko dla dzieci, dla mnie kawa i mleko (piję dużo i często). Zajadamy się pączusiami.  Co tam kalorie, kiedy tutaj takie rarytasy. Jakoś zapominam czy zjadłam dwa czy jeden i myślę o kolejnym.

Dostałam na wynos porcję pączków i to takich wciąż ciepłych.  Dla starszej córki obowiązkowo mleko i w samochód.  Wracamy do domu i mijamy te same budynki, drzewa i znaki.  Właśnie znaki drogowe tym razem przykuły moją uwagę.

Czarna krowa na żółtym tle w trójkącie.

Na pewno taki znak kojarzysz.  Myślę sobie: kiedy ktoś tędy przeganiał krowy? Rozumiesz, to takie zjawisko kiedy te rogate  (teraz często i bezrogie) stworzenia idą w pełni swego majestatu całą szerokością drogi i to w tempie spacerowym. Jadąc za nimi można się zatrzymać i poczekać.  Jadąc z naprzeciwka jest konieczne, aby się zatrzymać. Próba jechania pod prąd jest bezcelowa.  Zatrąbić? Opuścić szybę i nakrzyczeć na krowy?  Też bez sensu.

Po co ona tutaj stoi?  

To znaczy po co stoi tutaj ten znak z czarną krową na żółtym tle?

Dzisiaj, gdy już wróciłam do domu z torbą i żołądkiem wypełnionym pączkami  coś sobie uświadomiłam.

Mogłam zjeść tych przepysznych pączków ile tylko zechcę. Mogłam też nie jeść ich w ogóle. Wystarczyło  pomyśleć i ustalić ze swoim ciałem co i jak. Ale jak już zobaczyłam te rumiane kulki ze złotymi obrączkami;  te pulchne drożdżowe ciasto otoczone cukrem pudrem; te aromatyczne nadzienie, którego jest sto razy więcej niż w wypiekach z cukierni… Wtedy byłam jak ta krowa, co to nie wie, że nie powinna iść po całej szerokości drogi, a tylko po jej połowie. Patrzyłam na siebie ze zrozumieniem równym temu, jakie ma w oczach taka krowa,  co patrzy na  nadjeżdżające z naprzeciwka auto.

Ten znak z czarną krową na żółtym trójkącie ostrzega,  że mogą tędy przechadzać się muczące i wielkookie, w białe i czarne łaty, istoty.

W wielu miejscach takie znaki są potrzebne, bo jakoś krowy na te swoje pastwiska dostać się muszą. Czy w tym miejscu znak ostrzegający przed wolno chodzącymi krowami jest potrzebny – nie mnie to oceniać.  Ale dzisiaj mi przypomniał,  żeby pomyśleć zanim się coś zrobi.  Dotyczy to zarówno stylu jazdy samochodem, jak i ilości przyjętych rarytasów karnawałowych.

W obliczu wyzwania nie trać panowania – kontroluj swój umysł i ciało.

One Comment Add yours

  1. Aina surferki.pl napisał(a):

    Haha super tekst. Bardzo trafne spostrzeżenie. I nie powiem tytuł intryguje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *